Witajcie, nie wiem czy to świąteczna atmosfera, czy to pogoda za oknem wprowadziła mnie w taki nastrój, ale dziś będzie trochę zwierzeń. Zawsze kiedy wchodzę na inne blogi modowe, z pomiędzy opisów stylizacji próbuje wyłapać trochę treści, o tym kim jest autor(ka) co ją interesuje, często nie pamiętam nicków, ale pamiętam jakiś szczegół, który kojarzy mi się z tą konkretna blogerką. Zawsze interesowały mnie ludzkie historie, kiedyś czytałam mnóstwo książek, po wyjeździe z polski kontakt z literaturą miałam utrudniony, przerzuciłam się więc na internet. Pomyślałam, że napisze dziś trochę o sobie, może znajdzie się ktoś kto przeczyta.
Urodziłam się jakiś czas temu...... no dobrze przyznam się mam 33 lata, rodzice po urodzeniu nadali mi imię Justyna, zawsze wydawało mi się ono dość pospolite, ale trudno. Jako dziecko chciałam zostać psychologiem lub pracować z dziećmi...zostałam matką, więc można uznać, że po części plan zrealizowany :) Ci którzy posiadają dzieci wiedzą, że czasem psychologiem trzeba być nie lada, żeby się porozumieć z takim małym stworzonkiem. Że mieszkam w Irlandii już wiecie, nie chciałam wyjeżdżać....los mnie zmusił, czy tęsknie za Polską? czasami , ale skłamałabym pisząc, że jestem tu nieszczęśliwa, wprost przeciwnie.
Dlaczego założyłam bloga ? To kiełkowało we mnie od bardzo dawna, lecz zawsze wydawało mi się że jestem za stara, za mało atrakcyjna, za gruba, że nie będę potrafiła poradzić sobie z krytyką, wiadomo przecież, ilu ludzi tyle gustów, heiterów też nie brakuje.
Niektórym może wydać się, że mówienie o mnie "za gruba" jest trochę przesadą, ale po urodzeniu dzieci przez kilka lat nosiłam rozmiar 14-16, choć schudłam ponad 20 kg, ciągle postrzegam się przez pryzmat tamtych czasów. Poza tym ciągle brakuje mi kilka kilogramów do mojej wymarzonej sylwetki, ale jest już postanowienie, że po świętach biorę się za siebie :)
Nie wiem, co było tą iskrą dającą mi powera, ale pewnego dnia pomyślałam "spełniaj marzenia, czas leci - jak nie teraz to już nigdy", dostałam poparcie i wsparcie od najbliższej mi osoby i jest "Mój blog" Na razie w tajemnicy przed otoczeniem, jakoś trudno się tym chwalić, ci którzy powinni wiedzieć - wiedzą, moje dzieci również i bardzo mnie wspierają, czasem zastanawiam się jaki to będzie miało wpływ na nie, mam nadzieję że pozytywny. Ciekawi mnie jak na tę sprawę patrzą inne matki-blogerki?
O kurka ... ale się uzewnętrzniłam, mam nadzieję że ktoś dobrnie do końca, bo mam prośbę, piszcie w komentarzach o sobie, cokolwiek co macie ochotę napisać, bo w końcu blogerka też człowiek :)) Fajnie byłoby czytać coś innego niż "fajnie wyglądasz" czy "fajna spódnica", oczywiście do niczego was nie zmuszam, taka tylko mała prośba :)))
Dla tych jednak, którzy weszli tu by zobaczyć stylizacje, a nie czytać moje wypociny, mam kilka fotek
casual-owego zestawu, większość elementów już znacie, torebka jest z Bershki, ale niestety bardzo stara kolekcja, buty natomiast kupione na car boot sale.